„Blizny oznaczają, że byłam silniejsza niż to co próbowało mnie zdobyć.
Rana jest miejscem przez które wchodzi światło”.
Moim zdaniem nie do końca. Można być poranionym wzdłuż i wszesz i jeśli się nie wyciągnie z tego nauki i nie uzdrowi/nie przetransformuje/nie zintegruje/nie ukocha tego co nam to robi, nie zrozumie dlaczego jestesmy ranieni to jesteśmy tylko zranieni i tyle. To wszystko jest po to byśmy coś zrozumieli.
Mało jest ludzi, którzy wciąż narzekają, widzą wszędzie problemy, a winę za wszystkie niepowodzenia widzą na zewnątrz, w innych? Jakoś nic im nie dają te „rany”. Nie wyciągają wniosków.
Światło w nas w chodzi, gdy jesteśmy swobodni, rozluźnieni, zintegrowani. Najnormalniej w świeci robimy mu miejsce.
Człowiek zraniony, cierpiący jest „ściśnięty w sobie”, spięty i tam nie ma miejsca na światło.
A przecież światło to miłość. Ono uzdrawia, ale musimy pozwolić mu wejść w siebie, zrobić miejsce, dać dostęp. Otworzyć się dosłownie i w przenośni na nowe.
Tego właśnie, otwartości, życzę Ci, z Miłością ❤️
Ewa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *