Często lubimy usprawiedliwiać, zwłaszcza osoby bliskie, na których nam zależy, że nie robią/nie zachowują się tak, jak mogliby w danej sytuacji. Bo się boi, bo nie gotowy/a, bo ma złe doświadczenia, bo został/a skrzywdzony/a, bo…bo…bo.
Ostatnio prowadziłam rozmowę na ten temat i poczułam lekką irytację. Ja rozumiem, że ktoś może nie być gotów na pewne działania, może być po trudnych przeżyciach, rozczarowaniach, traumach. Ale kurcze, każdy z nas miał w życiu trudne i trudniejsze chwile i wielu z nas nad sobą pracuje. Wszystko można przepracować, zintegrować, utulić, ugruntować, pozwolić przepłynąć czy co tam jeszcze. Jednym słowem można zrobić z tym porządek i zacząć normalnie żyć. Nie można bazować cały czas na doświadczeniach z przeszłości. Przyszłość będzie zupełnie inna, bo nic nie stoi w miejscu. Wszystko się zmienia. Jedyna stała rzecz we Wszechświecie to zmiana. Więc gdy nie robisz nic, to się też zmieniasz, ale nie tak jak byś chciał/a, bo nie masz nad tym kontroli.
Skoro robią to jacyś ludzie to znaczy, że każdy może. Trzeba tylko chcieć.
Tak, wiem, każdy ma swój czas, swoje tempo. Ale też wiem, że samo się nie zrobi i trzeba działać, by w sobie to ogarnąć.
Naprawdę szkoda życia na użalanie się nad tym co nas kiedyś spotkało, czy jak ktoś nas fatalnie potraktował. To już było. Wyciągamy lekcje i idziemy dalej. Przeszłość nie wróci, a przyszłość budujemy właśnie teraz.
Odwagi do wzięcia odpowiedzialności za swoje życie, życzę Ci, z Miłością.❤️
Ewa
