Prawie każdy z nas zrobił mniejsze lub większe błędy w przeszłości. Wielu nie może ich sobie wybaczyć do dziś.

Dlaczego? Czy uważasz, że zamartwianiem się zadośćuczynisz za to co zrobiłeś? Absolutnie nie.

Jeśli jest możliwość napraw „krzywdy” i żyj dalej. Bo nic nie da umawianie się do śmierci. Ani Tobie, ani innym. Tym „poszkodowanym” również.

Kiedyś to coś, wydarzyło się po coś, bo wszystko co się dzieje w naszym życiu ma jakiś cel. Każda sytuacja, wydarzenie czy spotkanie jest potrzebne. Coś nam pokazuje, coś uświadamia, czegoś uczy. Więc to co „narobiłeś złego” też było potrzebne.

Ale wyciągnij lekcje i żyj dalej. Zamartwianie się i samoudręka nie jest lekarstwem ani formą rekompensaty czy zadośćuczynienia.

A wiesz co jest? Życie pełne radości, spełnienia i kreatywności. Bo cokolwiek robisz zapisuje się w świadomości zbiorowej i później inni, na poziomie podświadomym naturalnie, mogą korzystać z Twoich doświadczeń i te same rzeczy będzie im łatwiej realizować.

Więc porzuć smutek i wyrzuty sumienia i zacznij pozytywnie doładowywać świadomość zbiorową dobrym życiem, szczęściem, miłością, kreatywnością i „dobrymi uczynkami”.

Bo gdy się samoudreczasz i biczujesz też na nią wpływasz, ale chyba nie o taki wpływ na innych Ci chodzi? Chyba nie chcesz dowalać innym więcej smutku, żalu i frustracji?

Przecież wiesz, że myśli mają moc, zwłaszcza te zabarwione emocjami.
Nie dokladaj „biednych” myśli do kolektywu. Daj innym to co możesz najlepszego, przy okazji wiodąc piękne, spełnione życie.

Zdecydowanie jest to lepszy sposób na „odkupienie win”.
Nie wierz mi na słowo. Zrób to i zobacz czy i jak działa.
Przypomnij sobie jak to jest realizować swoje marzenia i jak to wpływa na Twoje otoczenie.

Rób dobro w sobie, w swoim życiu, a pomożesz wielu innym. Bo przecież co wewnątrz, to na zewnątrz.

JESTEM, z Miłością ❤️
Ewa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *