„Pomóż mi proszę, mąż chce się ze mną rozstać”.
Wśród innych porad była też taka: „Daj czas. Jemu, sobie, czasowi”.
I tu naszła mnie refleksja. Jak bardzo boimy się tego czasu. Jak bardzo boimy się odpuścić, pozwolić czasowi zrobić swoje. Boimy się nie mieć kontaktu, nie widzieć się. Boimy się, że ten ktoś o nas zapomni na zawsze, że nie wróci. Chcemy walczyć, nie dać o sobie zapomnieć.
A taką postawą budujemy opory w energiach, na poziomach subtelnych jeszcze bardziej odpychając tę osobę od siebie.
Dlaczego tak mamy? Bo nie widzimy energii, wydaje nam się, że to co dostrzegamy fizycznymi zmysłami to wszystko co jest. A to nie prawda. Robiac właściwe rzeczy, nie budując oporów, dając czas czasowi przybliżamy do siebie upragnioną sytuację. Ale tak ciężko temu zaufać, bo nie można zobaczyć, dotknąć, poczuć tego co się dzieje na poziomach subtelnych.
Na pewno każdy z nas zna to z autopsji.
Gdy już się nie ma nic do stracenia, może warto zaufać i spróbować. Odpuścić, skupić się na sobie, nie naciskać, nie walczyć. Pamiętasz? Wszystkie zmiany zaczynamy od siebie.
Jeśli to jest TO to wróci, nie zapomni.
Jeśli nie to, to prędzej czy później i tak by się skończyło.
Odwagi i ufnosci życzę Ci, z Miłością ❤️
Ewa
