Ogólnie jako ludzie mamy ogromną tendencje do zmieniania innych. Bo wydaje nam się, że wiemy jak mają żyć, co jest dla nich dobre, jacy mają być.
Wydaje się, to kluczowe słowo, bo to rzeczywiście nam się wydaje. To jest nasz punkt widzenia, z naszej perspektywy.
Ale drugi człowiek nie jest Tobą. Ma inne doświadczenia, inne przekonania, inną perspektywę. Nie masz pojęcia co siedzi w jego głowie.
Najnormalniej w świecie nie jesteś nim.
Dlaczego tak bardzo chcemy zmieniać innych? Bo chcemy by dali nam to czego nie dają.
A czego od nich oczekujemy? Tego, czego nie dajemy sobie sami.
Uwagi, troski, czułości, ciepła, wsparcia, opieki, zrozumienia itd.
A z czego wynika to wszystko, te rzeczy, których tak pragniemy?
Z miłości. One pochodzą z miłości. Ale jej nie mamy, bo nie dajemy jej sami sobie.
To nie inni się mają zmienić, to nie inni są „źli”. To my jesteśmy tacy w stosunku do siebie.
I tylko wymagamy. Bo on/ona nie jest taki/taka jak ja chce, on powinien/ona powinna, on/ona musi, on/ona nie chce i tak dalej.
A pamiętasz? Wszystkie zmiany zaczynamy od siebie.
Ci inni, których tak bardzo chcemy zmieniać są tylko i aż naszymi lustrami. Oni pokazują nam swoim zachowaniem to czego sami sobie nie dajemy.
Może czas w końcu przenieść uwagę na siebie i zobaczyć czego Ty sobie nie dajesz. Dlaczego dla siebie jesteś taki „zły”.
Oczywiście, że to niewygodny temat. Wiele osób czytając to obruszy, a nawet oburzy się. Że jak to, ja? A tak to. Tak, właśnie Ty.
Kogoś możesz ocyganić, nawet siebie możesz. Ale usiądź, wycisz się i tak z ręką na sercu zastanów się sam/sama dla siebie.Czy dajesz sobie to wszystko?
A czy wymagasz od bliskiej osoby tego co sam/sama sobie dajesz? Czy w tym temacie on/ona jest ok i nie ma potrzeby się czepiać?
Wiem, że to niewygodny temat. Ale chcąc weść dobre życie, nie ma innej drogi, trzeba przejść również niewygodne tematy i zrobić z nimi co należy.
Jeśli nie wiesz jak sobie z tym poradzić pisz do mnie śmiało.
Potrafię Ci pomóc.
JESTEM, z Miłością ❤️
Ewa