„- Co robisz?

  • A nic, nudzę się”.
    Znajome? A jakże.
    Większość z nas uważa/ma poczucie, że bycie z sobą samym, czyli kontemplacja, nic nierobienie zanurzenie się w myślach, po prostu bycie, jest czymś niewłaściwym, może lenistwem.
    A może wcale tak nie uważa, bo się nad tym nawet nie zastanawia.
    Większość z nas chce wciąż coś robić, wciąż czymś się zajmować. Żeby tylko nie być w bezruchu. Jeśli nie fizycznym, to myślowym.
    Dlaczego tak mamy?
    Moim zdaniem tą ciągłą zajętością zagłuszamy siebie prawdziwych. Zagłuszamy to co chciałoby się nam w nas ujawnić. Nie daj bobrze szumiący jeszcze byśmy się o sobie czegoś dowiedzieli?
    A może nie podobają nam się nasze myśli, za bardzo żyjemy przeszłością, „złą” przeszłością, więc lepiej się czymś zająć, żeby nie myśleć.
    Sądzę, że powodów jest mnóstwo, każdy ma inny, ale chodzi o zagłuszanie.
    Inna rzecz, że kulturowo mamy wpojone, że nicnierobienie to lenistwo. A to wcale nie prawda. Kiedy praca to praca, ale na inne rzeczy też powinien być czas.
    Moim zdaniem kontemplacja, medytacja, bycie ze sobą dla siebie w ciszy jest tak samo ważne jak odpoczynek. Przynosi ogromne korzyści mentalne i emocjonalne, a przez to i fizyczne. Pozwala uzyskać spokój wewnętrzny; spowolnić myśli; uspokoić i rozluźnić ciało, a co za tym idzie nauczyć się go lepiej słuchać itd.
    Zdecydowanie nie doceniamy tego, a szkoda. Może czas już na zmiany?
    Wiem, to może nie być łatwe. Długo miałam „wyrzuty sumienia” gdy siedziałam nic nie robiąc. Stopniowo, krok po kroku tłumaczyłam sobie, że to też jest mi niezbędne, wymieniałam (dla umysłu) korzyści jakie mi to daje. Teraz jestem w stanie zrelaksować sie/wyłączyć/kontemplować nawet wśród ludzi.
    Chęci i umiejętności wsłuchiwania się w siebie życzę Ci, z Miłością ❤️
    Ewa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *