Poczułam, że muszę, po raz 1653174-ty. Bo widzę, że cały czas potrzeba to pokazywać. Bo znów czytam „a jeśli nie ma za co być wdzięcznym?”. I trochę rozumiem ten punkt widzenia, bo gdy ktoś jest jeszcze totalnie nieświadomy, lub dopiero zaczyna swoją drogę wzrostu duchowego, to może być w takim miejscu swojego życia, że rzeczywiście widzi tylko czarne chmury. A to totalnie zamyka kreatywne myślenie i umiejętność dostrzegania jakichkolwiek pozytywów.
Więc jeśli jesteś w takiej sytuacji, to wiedz, że już samo to że wstałeś dziś rano- to znaczy jesteś w stanie (pomijam, że obudzenie się świadczy o tym, że żyjesz). Skoro czytamy takie narzekania w necie, to znaczy masz internet i jakiś sprzęt do niego, przypuszczam, że gdzieś mieszkasz, nago też pewnie nie chodzisz. A może i jadłeś już coś dzisiaj? Nie znam Cię, więc trudno mi kontynuować szczegóły, ale przypuszczam, że już załapałeś mój tok myślenia. ZAWSZE, ale to zawsze mamy być za co wdzięczni. A wdzięczność jest jednym z punktów wyjścia do poprawy życia, sytuacji w jakiej się znalezłeś, rozwiązania sprawy która Cię dręczy. Bo podobne przyciąga podobne. Narzekanie da Ci powody do większego narzekania. Wdzięczność przyciągnie więcej powodów do wdzięczności. Dlaczego? Bo wdzięcznym się jest za to co się już ma i taka postawa spowoduje tego więcej, i więcej, i więcej. Naturalnie jest jeszcze kilka innych rzeczy, jak zmiana myślenia np, ale wdzięczność może być punktem wyjścia. Od czegoś trzeba zacząć, a to o czym pisze to proces.
Jesteś w stanie to zrobić. Jeśli nie sam, to z pomocą. Jest mnóstwo osób, które mogą gą Ci w tym pomóc. Jeśli rzeczywiście potrzebujesz pomocy, wybierz taką osobę, z którą rezonujesz. Może to będę ja? Jeśli tak, to zapraszam do kontaktu.
Znalezienia swojej drogi życzę Ci, z Miłością ❤️
Ewa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *