Ostatnio uczestniczyłam w sporej ilości rozmów pod tytułem „jak człowiek pokocha siebie i nauczy się być szczęśliwy sam ze sobą, to już po sprawie, to już tak może zostać”. I takie moje rozkminki w związku z tym. Mam wrażenie, że źle rozumiemy temat. Tak, to jest niezbędny, moim zdaniem, element do bycia szczęśliwym, ale jednak to jest tylko jakiś etap i powinien być przejściowy. Bo każdy potrzebuje czuć, że jest kochany i potrzebny.
To, że jest nam cudownie samym ze sobą to niezbędny krok po drodze do bycia z kimś, by umieć być z kimś, by być szczęśliwym z drugim człowiekiem. A myślę, że jeśli ktoś się upiera, że umiejętność być samemu ze sobą to wszystko i już może tak zostać na zawsze to oszukuje sam siebie i kiedyś to pragnienie drugiej osoby wybuchnie ze wzmożoną mocą. Bo ludzie są skonstruowani do życia w stadzie. A para to już stado. Natury się nie oszuka. A jak wiemy branie przykładu z natury, życie w zgodzie z nią przynosi nam najlepsze efekty i daje poczucie szczęścia, pełni i spełnienia.
Spełnienia w tym temacie życzę wszystkim, z Miłością ❤️
Ewa
