Obserwuje ostatnio dziwne? niepokojące? nastanawiające? zjawisko.
Jak jest wszystko w miarę spokojnie, życie płynie gładko to rozwój duchowy i sprawy/tematy z nim związane są ok. Zgłębiamy, transformujemy, podnosimy wibracje itp. Całym sobą, ciałem i duszą, z pełnym oddaniem.
Natomiast gdy zaczyna się robić pod górkę, pojawiają się przeszkody to już upsss. A jak będzie wojna, bo oni robią to i to. Bo jest tak jakby było….. I zaczyna się porównywanie.
A każdy świadomy człowiek wie, że taki myśleniem i rozmowami wzmacnia się pole morficzne rzeczy o której mówimy, której chcemy uniknąć. Po to właśnie jest ta atmosfera strachu. Żebyśmy wzmacniali, bo ci co ją wywołują dobrze wiedzą jak to działa.
Właśnie wtedy, w czasie do którego teraz niektórzy porównują obecny czas tak samo było. Napięcie i strach. Bo ten ON zrobi to…. I na pewno wybuchnie….. I tak się stało. Wybuchła. Jestem przekonana, że pięknie pole morficzne tego wydarzenia ukształtowali i wzmocnili ludzie swoją postawą i myślami. Pięknie pomogli, by mogło do tego dojść. Ale oni nie byli wtedy świadomi. A my jesteśmy. Jest nas dużo.
I teraz dzieje się to samo.
Wiem, jest wielu ludzi nieświadomych. Ale jeśli mienisz się osobą świadomą to albo nią jesteś albo nie, albo ufasz albo nie, albo wiesz, że będzie dobrze, albo robisz zapasy, bo się boisz.
Strach jest rzeczą ludzką, ale właśnie teraz nie możemy sobie na niego pozwolić, bo walnie się przyczynimy do tego co ewentualnie mogłoby się wydarzyć. Ale nie musi.
Nie można być trochę w ciąży i nie można trochę ufać.
Trzymajmy się razem, wspierajmy się wzajemnie, bo tak jest łatwiej i raźniej.
W jedności siła. Mamy MOC i korzystajmy z niej.
Zrozumienia życzę Ci, bo sytuacja jest naprawdę poważna, z Miłością ❤️
Ewa