Przeznaczenie. Jeśli jest to jak to się ma do tego, że każdy jest kowalem swego losu? Bo jedno przeczy drugiemu.
Uważam, że każdy sam, świadomie bądź nie, kreuje swoje życie. Ale wszystko przychodzi w najbardziej optymalnym momencie, gdy jesteśmy na to gotowi. Nie wcześniej, i nie później. Albo wcale, bo naszej gotowości brak.
„Przeznaczenie” sugeruje, że nie mamy wpływu na swoje życie, a to nie prawda.
Myślę, że ludzie wymyślili przeznaczenie, by usprawiedliwić swoją bierność i niechęć do brania odpowiedzialności za to co dzieje się w ich życiu. To takie wygodne. No co ja mogę, skoro przeznaczenie jest takie. Ach jaki ja biedny, życie kopie mnie w zadek.
Bo jednak potrzeba wysiłku, samodyscypliny, kontroli nad sobą, a zwłaszcza nad swoimi myślami, by świadomie kreować swoje życie.
Tak, to wymaga wysiłku, ale jakże warto go wykonać.
Trening czyni mistrza i tylko na początku to jest trudne. Gdy wyrobimy sobie nowe nawyki, wzorce, przyzwyczajenia, wszystko będzie znów tak łatwe jak w „starym życiu”.
Ale najważniejsze to zrobić pierwszy krok. Odważyć się wyjść z dobrze znanej strefy komfortu. Najciekawsze jest to, że nam jest często w niej bardzo źle, ale kurczowo się trzymamy tego swojego niefajnego, a nawet bardzo złego życia tylko dlatego, że jest nasze i znane. Bardziej boimy się zacząć nowe, nieznane niż zostawić okropieństwa, które są naszym udziałem.
Przecież gdy spojrzeć na to z dystansu to jest nielogiczne i masochistyczne. Sami sobie robimy krzywdę, mało tego, pozwalamy na to by inni nam ją robili.
Jeśli jeszcze tego nie zacząłeś, to obudź się już, teraz i zacznij żyć życiem jakiego pragniesz.
Tego Ci życzę, z Miłością ❤️
Ewa
