Postanowiłam, że dziś będzie kontynuacja poprzedniego postu, bo doszłam do wniosku, że tam bardziej o zaufaniu się w końcu rozpisałam niż o decyzji. Niezmiennym jednak pozostaje fakt, że ma być z serca i z pełnym zaufaniem podjęta. Do siebie i do Wszechświata.
Jeśli decydujemy głową to zawsze widzimy jakieś przeszkody. Gdy chodzi o ważne sprawy chcemy, by był idealny moment i byśmy byli idealnie przygotowani, a tak się nie da. Zawsze będą jakieś przeszkody, zawsze można się lepiej przygotować. Zawsze jest jakieś „ale”. Cokolwiek robimy wiąże się to ze zmianami, a na zmiany nie można się przygotować. Natomiast gdy decyzja zapadnie w sercu, wszystko się nagle zaczyna układać i znikają niesprzyjające okoliczności.
Przykład? Dziecko. Przecież to życiowa decyzja. Wszystko trzeba dopracować i dopiąć na ostatni guzik. Olaboga jaki stres. I tak przygotowywać się można bez końca. Aż przyjdzie moment, gdy obudzi się w nas instynkt rodzicielski i wiemy, że chcemy i to już, że nie możemy czekać już dłużej. I co się dzieje? Wszystko układa się jak trzeba. Jednak pieniądze się znajdują, mieszkanie nie jest za małe, lub pojawia się odpowiednie, a my jesteśmy gotowi naj najbardziej do rodzicielstwa. I tak jest ze wszystkim w życiu. .
Decyzji podejmowanych tylko w sercu życzę Ci, z Miłością ❤️
Ewa
