Najpierw jest myśl, myśl przechodzi w słowo, a słowo może zostać zmaterializowane. I myśli i słowa to energia. W związku z tym, że się materializują dobrze jest usunąć ze swojego słownika i z „myślownika” (właśnie stworzyłam fajne słowo 😉) te o negatywnym znaczeniu czy wydźwięku. Bo energia podąża za uwagą.
Początkowo to może wydawać się trudne czy wręcz niemożliwe, ale tak jak we wszystkim, tak i tu trening czyni mistrza. Trzeba ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć. I zobaczysz jakie to proste i jakie automatyczne się stanie po jakimś czasie. Automatyczne nie używanie negatywnych słów, korzystanie z pozytywnie sformułowanych zdań. Zamiast mówić „nie chce chorować” będziesz mówił „chce być zdrowy”. Zamiast „nie chce mi się” (takie myślenie generuje więcej niechcenia) pomyślisz „zrobię to później”.
Warto też wyrzucić ze swojego słownika niektóre słowa – „masakra”, „nie potrafię”, „spróbuję”, „ja nigdy”, „ja zawsze”, „oby” itd.
Niektóre z nich na pierwszy rzut oka wydają się wcale nie negatywne prawda? Ale czym jest próbowanie? Moim zdaniem asekuracja, która z góry zakłada porażkę. Rób nie probuj.
Fakt, może nie wyjść, życie, ale wtedy wiesz, że Ty się do tego w żadnym stopniu nie przyczyniłeś, nie asekurowałeś się „próbowaniem”.
„Oby” z kolei to brak zaufania. Jak chcesz, żeby coś wyszło skoro wątpisz, nie ufasz?
„Ja nigdy” i „ja zawsze” to jest niepotrzebne programowanie się.
Pamiętaj, że Twoja podświadomość funkcjonuje 24 h i rejestruje WSZYSTKO, co myślisz i robisz, oraz to co się dzieje w zasięgu Twoich zmysłów.
Rozważności w używaniu słów Ci życzę, z Miłością ❤️
Ewa
