Nie wyrażając zgody na to co Cię spotyka budujesz opór. A to zaburza harmonię. Podobne przyciąga podobne, więc prowokujesz w ten sposób powstawanie kolejnych oporów i powstaje błędne koło.
Akceptacja to jedna z możliwości zapobieżenia temu. Jedna z możliwości, ale niezbędna. Nie do pominięcia.
Akceptacja może, ale nie musi oznaczac zgody. Może być punktem wyjścia do zmian.
Akceptując coś co Cię drażni, uwiera, przeszkadza nie dajesz okazji do powstania oporu, a to ułatwia zmiany.
Istnieje też możliwość, że zaakceptowanie czegoś może spowodować zaprzestanie pojawiania się tej sytuacji czy okoliczności.
Często osoby, którym pomagam buntują się. Jak mam zaakceptować to, że….ktos mnie zranił……spotkało mnie coś złego……wciąż mam pod górkę itp.
Wiem, znam to. Na początku też miałam problemy ze zrozumieniem jak mogę zaakceptować coś złego. Zawsze kojarzyło mi się ze zgodą na daną rzecz czy sytuację, ale jak wyjaśniłam wyżej, absolutnie nie musi oznaczać zgody.
Załóżmy, że ktoś chce schudnąć. Pierwsza rzecz, którą powinien zrobić to zaakceptować fakt, że ma nadwagę, bo ma. To nie podlega dyskusji. Akceptując to uruchamia procesy chemiczne w mózgu, które pomogą mu przejść do kolejnego kroku, czyli działań związanych z pozbyciem się nadwagi.
Akceptujemy, bo i tak się to wydarza, i tak istnieje.
Nie wierz mi na słowo. Sprawdź. Jeśli nie zadziała, nie będziesz tego robić. Ale zadziała. Wiem, bo praktykuję.
Ale to nie może być „z głowy” tylko z serca, z głębi Twojej istoty.
Z Miłością❤️
Ewa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *